| Informacji odnośnie leczenia udzielamy pod nr tel.: 791408840 |

Nasi pacjenci

Nasi pacjenci - historie naszych chorych, artroskopia


Pani Marianna 62 lata - artroskopia kolana - wypadek komunikacyjny

„Na imię mam Marianna. Mam 62 lata. Przed trzema miesiącami miałam wypadek samochodowy, lekarze oznajmili mi że czeka mnie artroskopia. Jechałam jako kierowca samochodem z przyjaciółką i wjechał w nas na rondzie tramwaj. Auto było skasowane, a ja uszkodziłam na szczęście tylko kolano (silnie uderzyłam o drzwi i chyba cześć auta pod kierownicą). Na szczęście mojej przyjaciółce się nic nie stało. Jeszcze tego by brakowało, to jest moja najbliższa osoba. Po silnym uderzeniu w nogę byłam w szpitalu na obserwacji.

Kolano było spuchnięte, wsadzili mi je w gips. Szybko po wyjściu skontaktowałam się z ortopedą, bo cały czas odczuwałam silne bóle. Powiedziano mi że czeka mnie artroskopia. Córka wyszukała dla mnie kogoś, kogo polecali jej znajomi trenerzy i przyjaciele (jest instruktorką fitness), tak trafiłam do Artrocenter.

Dzięki opiece i szybkiej operacji dochodzę już do siebie. Okazało się ze ten gips pogarszał sprawę, miałam uszkodzoną łąkotkę i zerwane więzadła, w kolanie była krew i to chyba tak bardzo bolało. Jestem po operacji już dwa miesiące, byłam niedawno na wizycie kontrolnej i wydaje się ze wszystko jest dobrze. Ruszam nogą prawie tak jak przed wypadkiem.

Doktor był bardzo cierpliwy, dużo mi wyjaśniał jak będzie wyglądała moja droga po operacji i wszystko dał do domu opisane w broszurze. Bóle początkowo były dość duże, ale lekarstwa jakie dostałam bardzo szybko pomagały, nie chciałam na początku ich brać za dużo, bo mam nadciśnienie i się trochę bałam, ale to dlatego niestety bolało. Jak tylko zaczęłam je brać według rozpisu, było znacznie lepiej.

Sam zabieg wspominam nawet miło, cały czas doktor ze mną rozmawiał, panie pielęgniarki też były miłe i nie czułam się jakbym im przeszkadzała swoją obecnością w tym szpitalu, tylko że faktycznie ci ludzie byli tam dla mnie, pomocni i życzliwi.

Zatem wracam już teraz do formy po operacji – to była artroskopia z rekonstrukcją więzadła, doktor mówił że goję się jak trzydziestolatka, w końcu jestem bardzo aktywną osobą i wszyscy mówią że mam zapasy energii jak dwudziestolatka, wiec chyba wszystko się zgadza.

Do dzisiaj doktor dzwoni i pyta co u mnie i jak się czuje. Dlatego pisze tą opinie, żeby Państwu podziękować za świetną robotę i żeby może kogoś przekonać, że nie ma co się bać. Te operacje poprawiają życie i dają nadzieje na powrót do dawnego, sprawnego życia bez bólu. Pozdrawiam serdecznie. Z wyrazami sympatii. Marianna K z Poznania.”

 

artroskopia

 

Pan Andrzej 37 lat - artroskopia z rekonstrukcją więzadła krzyżowego przedniego, szycie łąkotki - uraz na treningu piłkarskim

„Do Artrocenter trafiłem z polecenia przyjaciela, który operował kolano w klinice. Gram co tydzień w piłkę nożną z chłopakami z biura i niestety pół roku temu na treningu nabawiłem się kontuzji – zerwałem więzadło krzyżowe przednie i uszkodziłem łękotkę.

Kolano bardzo puchło i bolało, szukałem kliniki (miałem mieć operację – artroskopia), która szybko pomoże mi rozwiązać ten problem. Dużo jeżdżę zawodowo musiałem szybko być sprawny. Bardzo zależało mi na czasie i dzwoniłem do kilku miejsc, które wykonują artroskopie. W Internecie jest dużo informacji o tym kto dobrze leczy kolana w Poznaniu i ostatecznie zdecydowałem się na Artrocenter, głównie ze względu na dobre doświadczenia mojego przyjaciela.

Termin operacji, jako że mi się spieszyło, dostałem bardzo szybki, miałem już rezonans, więc lekarz wstępnie zapisał mnie przez telefon na termin za tydzień i wszystko mi wytłumaczył jak to będzie wyglądać. W umówiony dzień w klinice dokładnie zbadał moje kolano i zrobił operację. Klinika jest ładna, ludzie mili, jedzenie też niczego sobie.

Operacja trwała trochę ponad godzinę, początkowo po zabiegu trochę bolało i miałem nudności, ale Pani pielęgniarka szybko dała mi leki i przeszło. Do domu poszedłem następnego dnia, przy czym lekarz przy wyjściu do domu spędził ze mną bardzo dużo czasu, by wytłumaczyć mi jak będzie z kolanem w najbliższym czasie. Dał mi wypis i instrukcje z tabletkami przeciwbólowymi, bardzo skrupulatnie to wszystko jest napisane. Kilka dni byłem obolały, ale te leki były dobrze dobrane, brałem je tylko tydzień.

Doktor uprzedzał że przez to więzadło będę niestety długo dochodził do formy, jednak to jest podobno duży uraz, ale czuje się dobrze, kolano nie boli, początkowo jeszcze puchło i raz musiałem mieć ściąganą krew, ale później było już z górki. Wiadomo że chciałbym już być zupełnie sprawny, ale nadal jeszcze trochę oszczędzam tę nogę. To zostaje w głowie. Z czystym sumieniem mogę polecić zespól Artrocenter. Pomogli mi i jestem im bardzo wdzięczny.”

 

Pani Beata - artroskopia z rekonstrukcją więzadła krzyżowego przedniego - powtórna kontuzja narciarska, uraz u sportowca

„Na imię mam Beata, mam 27 lat. Studiowałam w Poznaniu, ale od 4 lat mieszkam przez kilka zimowych miesięcy we Włoszech. Latem deska i wspinaczka, zimą narty, tak poukładałam sobie aktywność zawodową i pasję. Jestem instruktorem narciarstwa. Coraz więcej polaków jeździ do Włoch na narty, wiec jest zapotrzebowanie na polskojęzycznych instruktorów.

Kontuzje, to coś co może zdarzyć się każdemu. Przed dwoma laty miałam pod koniec sezonu wypadek na stoku (pijany turysta wjechał we mnie i uszkodził mi poważnie kolano), niestety musiałam być operowana – zerwane więzadło krzyżowe przednie. Katastrofa, pomyślałam, ale no cóż, takie jest Zycie, raz na wozie, raz pod wozem. Oczywiście byłam ubezpieczona i koszty leczenia mnie nie nadwyrężyły, jednak rekonwalescencja była dość długa (parę miesięcy). Rehabilitowałam się intensywnie, byłam zmotywowana i silna. Początkowo starczało mi motywacji, z cierpliwością było trochę gorzej. Ale gdy tygodnie zmieniały się w miesiące dostawałam już na głowę. Z jednej strony to dobrze, bo skończyłam moja prace magisterska odkładana od lat, jednak stoki wołały mnie. Nie mogłam wysiedzieć w domu.

To było całe moje życie. Znów zaczęłam trenować. Kolano trochę puchło, ale wydawało się ze jest dobrze. Coraz większe obciążenia nie sprawiały żadnego problemu. Zaczęłam znów angażować się w prace, miałam coraz więcej kursantów, najbardziej lubię nastolatków, z nimi to jest dopiero jazda. Świetny czas spędzony na stoku. Jednak nie było mi dane zbyt długo cieszyć się zdrowiem. Tego feralnego dnia była piękna pogoda, ja serio nie wywracam się na nartach, a jednak. Na całkiem prostym, zupełnie nieoblodzonym odcinku mojej ulubionej czarnej trasy wypiela mi się narta… Co za ból.. wszystko już znane. Znów lewe kolano. Byłam załamana. Zjazd topoganem, szpital, diagnoza – znów zerwane więzadło. Tym razem niespodzianek było więcej. W skrócie, czekał mnie powrót do Polski. Tym razem ani mój kontrakt, ani ubezpieczenie nie obejmowało kolejnego „urlopu” zdrowotnego. Moja przyjaciółka, która bardzo opiekowała się mną po pierwszej operacji wyjechała do Australii. Nastał zły czas, miałam straszna depresje.

Nie pozostało mi nic innego, tylko wrócić do Poznania, do mamy. Mama z siostrą przyjechały po mnie i wróciłyśmy już razem. Zdecydowałam ze zoperuje się w Poznaniu (w końcu to „miasto ortopedów”, tak mówią) Wcześniej, jeszcze zanim przyjechałam do Polski, po tym jak lekarz na miejscu ściągnął mi krew z kolana powiedział, że to trzeba będzie zoperować, już szukałam w internecie gdzie można to zrobić w Poznaniu. W końcu musiałam znów być sprawna, a takich spraw się przecież nie zostawia byle komu. Musiałam zrobić porządny „wywiad środowiskowy” Znalazłam dużo informacji, nie mogłam się zdecydować gdzie, bo tu bardzo drogo, tam nie odpowiadali na telefony, tu czytałam fora internetowe kto to robi dobrze, a kogo lepiej unikać, pytałam różnych znajomych.

W końcu trafiłam na Artrocenter, gdzie zdecydowałam się ostatecznie na operację. Bardzo dobrze o nich ludzie piszą w Internecie, kilku znajomych lekarzy też polecało tych ortopedów,mówili że jeśli artroskopia, to u nich spokojnie można robić.

Dodzwoniłam się od razu do lekarza, doktor ujął mnie tym, ze był bardzo cierpliwy i grzeczny, jak nie lekarz. Dobrze ze można wstępną konsultacje odbyć przez telefon i email, ponieważ już nie miałam cierpliwości do szpitali i wizyt. Dostałam termin operacji na za 2 tygodnie, mogłam swobodnie wprowadzić się znów do mamusi. Nie było lekko. Noga bolała, kolano puchło, blokowało się czasem, wszędzie chodziłam o kulach. Cały czas myślałam o nartach, czy znów będę mogła jeździć, przecież miałam takie fajne życie we Włoszech.

Dzień zabiegu zbliżał się nieuchronnie, cieszyłam się ze będę to mieć za sobą. W klinice było zaskakująco miło, operacja minęła szybko, bolało podobnie jak ostatnio, z kolana musiałam mieć dwa razy ściąganą krew (parę dni po zabiegu), ale nie było dramatu. Wszystko już znałam. Zdziwiło mnie jedno, że doktor tyle razy dzwonił, tak sam z siebie, kazał robić zdjęcia, przesyłać je sobie, z drobnostkami prosił by dzwonić, jak miałam jakieś wątpliwości, na wizycie kontrolnej bardzo długo mi tłumaczył co mogę, czego nie mogę, nawiązałam z nim dobry kontakt, to chyba naprawdę lekarz z powołania. Bardzo porządnie to wszystko mają zorganizowane.

A kolano, no cóż, poruszam się już sprawnie bez kul, mijają już kolejne tygodnie, przede mną długa rehabilitacja. Jeszcze nie wiem czy wrócę do mojego dawnego życia, ale przynajmniej miałam jakieś dobre doświadczenie z polską służbą zdrowia. Najważniejszy jest efekt końcowy, czyli moje zdrowie, ale póki co uważam że lekarze z Artrocenter zrobili dobrą robotę. Pozdrawiam serdecznie i liczę na to że traktujecie z takim szacunkiem i profesjonalizmem wszystkich Waszych chorych, a nie tylko młodych, zdrowych symulantów jak ja.”

 

Pan Henryk - artroskopia z rekonstrukcją więzadła krzyżowego przedniego, szycie łąkotki, kontuzja narciarska

„Henryk 66 lat.
Przebyłem poważną kontuzję na wyjeździe narciarskim. Po kolizji na stoku miałem spuchnięte, bolesne kolano, w szpitalu w Austrii, zaraz po urazie miałem ściąganą krew z kolana. Już na miejscu powiedziano mi ze będę wymagał operacji. Uszkodziłem więzadło przednie i łąkotkę. Na zabieg na nfz podobno musiałbym czekać półtora roku, natomiast po telefonicznym kontakcie z kliniką Artrocenter dowiedziałem się, ze zabieg może odbyć się w krótkim czasie. Oczywiście tutaj wszystko odbywa się prywatnie, za pieniądze, ale jednak czas w moim przypadku był czynnikiem decydującym.

Jestem aktywny zawodowo, mam dużą firmę i muszę wszystkiego pilnować, więc sprawność to priorytet. Zwykle za pieniądze w służbie zdrowia ma się trochę lepiej, ale tak mistrzowskiej obsługi to się nawet nie spodziewałem. Każda próba kontaktu z lekarzem kończyła się sukcesem – zawsze odbierał telefon i miał czas na rozmowę, wszystkie sprawy techniczne rozwiązywane bez żadnego problemu, personel gotowy do pomocy i na „każde zawołanie”, powiem szczerze, nowa jakość.

Nie chciałbym żeby to wszystko brzmiało po porostu jak jakaś laurka, ale powiedzmy sobie szczerze, miałem już kontakty ze służbą zdrowia, zarówno prywatną, jak i państwową i powiem szczerze jeśli wszystko by tak wyglądało i było tak zarządzane jak w Artrocenter u doktora Kosmowskiego, to naprawdę nie martwiłbym się ze coś mogłoby być nierentowne. Kosztują te usługi oczywiście niemało, ale uważam ze w takich okolicznościach ceny maja i tak niewygórowane. Moja operacja przeszła bez zarzutu, profesjonalnie i sprawnie. Żadnych zbędnych ruchów. Mam nadzieje ze Państwo będziecie mieli więcej takich zadowolonych pacjentów/klientów, bo zasługujecie na to by mieć ich jak najwięcej. Dziękuję za profesjonalne i ludzkie podejście. Sprzedajecie Państwo usługi najwyższych lotów. Z wyrazami szacunku. Henryk B. ”

BIULETYN

Akceptację "Politykę prywatności"

Email marketing powered by FreshMail